Michał Jelonek zagra na Gitarowym Rekordzie Guinnessa we Wrocławiu

1 maja znów będziemy bić Gitarowy Rekord Guinnessa na wrocławskim rynku. Będzie zabawa i wspólne muzykowanie i występy gwiazd gitary. Ale nie tylko – w tym roku pobić Rekord pomoże nam też Michał Jelonek, najbardziej rockowy polski skrzypek.

Jelonek rozpocznie swój specjalny 1 – majowy show już o godz 12.00, czyli w samo południe! Organizatorzy zachęcają do przybycia już od godziny 10.00 kiedy zaczną się koncerty na scenie Gitarowych Przybojów Wszech Czasów.

Udział w imprezach związanych z biciem Gitarowego Rekordu Guinnessa na wrocławskim rynku jest bezpłatny, a dla gitarzystów przygotowano specjalne ulgowe bilety na koncerty gwiazd z ramach festiwalu 3-Majówka 2017 w kompleksie Hali Stulecia.

Michał Jelonek – biografia

W 1989 roku obronił dyplom na Akademii Muzycznej w Kielcach grając koncert skrzypcowy D-dur Beethovena. Potem w formacji Ankh eksplorował rejony rocka progresywnego, zespół do dziś jest uważany za jedną z ważniejszych grup rockowych ostatnich dekad. Jelonka zaczęły zapraszać do współpracy gwiazdy, nagrywał muzykę do filmów, sztuk teatralnych, a jako muzyk sesyjny grał m.in. z Closterkeller, De Press, Perfectem, Marylą Rodowicz, Wojciechem Gąssowskim i Stanem Borysem. Współpracuje z folk-rockową Orkiestrą Dni Naszych i metalowym Hunterem. Dziesięć lat temu wydał pierwszy solowy album, w 2011 roku kolejny.

Występy Jelonka to prawdziwe energetyczne bomby: łączy rockowego kopa z melodyjnymi tematami muzyki klasycznej, popularnymi melodiami czy tematami z filmów. Ma na to najlepsze z możliwych potwierdzenie – w 2010 roku zdobył na Przystanku Woodstock nagrodę Złotego Bączka, statuetkę przyznawaną przez publiczność za najlepszy występ festiwalowy. Zresztą tę samą „wygrał” sobie w 1996 i 1997 roku z zespołem Ankh, a w 2004 roku z Hunterem.

Michał Jelonek grał już z nami na rynku w 2012 roku. Trzy lata potem na scenie Rekordu pojawił się inny wirtuoz skrzypiec – Anglik Nigel Kennedy. Teraz ponownie zagramy z Jelonkiem, który obiecał przygotować na 1 maja muzyczne niespodzianki z Wrocławiem w tle. A może i w roli głównej.

Koncertowy maraton

Prócz Jelonka 1 maja na rynku zagrają m.in. Jan Borysewicz, aktor Paweł Domagała i Amerykanin Greg Koch. Tego samego dnia w kompleksie Hali Stulecia odbędzie się Koncert Gwiazd. Wystąpią The Cranberries, Dog Eat Dog, Enter Shikari, Lacuna Coil i Acid Drinkers.

Impreza jest częścią festiwalu 3-Majówka 2017, w którym udział wezmą m.in. Toy Dolls, Renata Przemyk, Katarzyna Nosowska, Brodka, Lady Pank, Kult, Illusion, Krzysztof Zalewski, Czesław Śpiewa, Łąki Łan, Luxtorpeda, Natalia Przybysz, L.U.C. & Rebel Babel Ensemble i zespół 5’Nizza z Ukrainy.

Więcej na stronie www.heyjoe.pl

Szewcy Stanisława Ignacego Witkiewicza na Scenie Kameralnej

Stanisław Melski na chwilę wrócił do Wrocławia. Wspólnie z aktorami Polskiego Teatru Ludowego we Lwowie występuje w spektaklu Szewcy Stanisława Ignacego Witkiewicza. Tylko przez trzy dni wrocławianie będą mogli zobaczyć rewelacyjnego Melskiego w roli majstra szewskiego.

Szewcy Stanisława Ignacego Witkiewicza powstały w 1936 roku, tekst jest wciąż żywy, sytuacje aktualne zarówno społeczne jak i polityczne. Czyżby nasze instynkty i mechanizmy zachowania nie zmieniały się? Stanisław Melski, który jest reżyserem Szewców, pokazuje, że rewolucje nie przynoszą rezultatu, ponieważ, ci którzy zdobywają władzę, nie umieją rządzić i nie wiedzą jak rządzić, wobec czego robią to samo co poprzednicy, tylko gorzej.

Szewcy Witkiewicza jako eksperyment językowy

W Szewcach, Witkacy robi prawdziwe eksperymenty językowe, to znaczy obala tradycyjny podział na język charakteryzujący daną grupę. Chłopi jak chłopi, inteligenci jak inteligenci. A majster szewski (Stanisław Melski) mówi filozoficznymi fragmentami łącząc z typowym prostackim żargonem. Powstaje z tego językowa mieszanka, traktatowo-filozoficzno-szewska.

To naprawdę ciekawe przeżycie i warto wrócić do Witkacego, warto zobaczyć Polaków ze Lwowa, którzy, jak powiedział Melski, są ambasadorem polskości na Ukrainie.

Publiczność poznała również dyrektora Teatru Ludowego we Lwowie, Zbigniewa Chrzanowskiego, który wspomniał o początkach teatru, mówił, że jego nauczyciel powołał skromne Towarzystwo Teatralne, które już 60-ty rok stara się dotrzymać tym tradycjom, z których Lwów słynął.

Tym teatralnym tradycjom Schillera, Horzycy, Pawlikowskiego. Staramy się ożywić nasze tradycje, staramy się trwać. Za rok będziemy obchodzili 60-lecie. To kawał czasu, to historia i nasze życie. To nasz życiorys we Lwowie, niełatwy, trudny ale również bogaty w doświadczenia i pozwalający nam jednak tworzyć i działać.

źródło: wdolnymslasku.org

Ceremonia otwarcia Igrzysk Sportów Nieolimpijskich The World Games 2017

Trzy sceny, 400 artystów, w tym orkiestra symfoniczna, grupy taneczne i gwiazdy muzyki. Ceremonia otwarcia Igrzysk Sportów Nieolimpijskich The World Games 2017 będzie imponującym wstępem do największej sportowej imprezy tego roku w Polsce.

Ceremonia rozpocznie się 20 lipca o godzinie 19.00 na Stadionie Wrocław i potrwa ponad dwie godziny. Łącznie na arenie przy al. Śląskiej powstaną konstrukcje o wadze 270 ton. Scenografia zajmie 25 tysięcy m2 i wykorzystanych zostanie 800 m2 ekranów diodowych. Wszystko przywiezione zostanie przed 60 tirów, a pracować przy tym będzie ponad 300 pracowników technicznych.

– Przed nami największe wydarzenie sportowe 2017 roku w Polsce. Przez 10 dni Wrocław będzie areną rywalizacji około czterech tysięcy sportowców, których zmagania będą poruszały tłumy kibiców, zarówno w mieście, jak i wielu miejscach na całym świecie, za pośrednictwem transmisji telewizyjnych i Internetu – mówi Prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz.

PKOl wspiera The World Games 2017

Adam Krzesiński, Sekretarz Generalny Polskiego Komitetu Olimpijskiego: W PKOl jesteśmy przekonani, że sport jest jeden, że nie można go dzielić na ten olimpijski i nieolimpijski. Dziś nie wiemy, jakie dyscypliny znajdą się za programie Igrzysk za kilka, kilkanaście lat. Wspieramy Wrocławski Komitet Organizacyjny i reprezentację Polski na TWG2017. Podobnie jak ma to miejsce w przypadku Igrzysk Olimpijskich, nasza kadra weźmie udział w ceremonii otwarcia The World Games 2017 jednolicie ubrana, a 19 lipca odbędzie się uroczyste ślubowanie sportowców.

Koncepcję artystyczną ceremonii otwarcia The World Games wymyślił producent telewizyjny i reżyser
Krzysztof Materna. Odpowiada on nie tylko za reżyserię całego widowiska, ale także pracuje nad szczegółami scenariusza, kieruje pracą artystów, choreografów, kompozytorów, specjalistów od nagłośnienia, oświetleniowców i efektów specjalnych, tworząc spójną wizję ceremonii. – Jest dla mnie zaszczytem oraz ogromną przyjemnością, że zostałem wybrany na scenarzystę i reżysera tak ważnej uroczystości, jak otwarcie The World Games we Wrocławiu. Jest to dla mnie również spotkanie
z publicznością wspaniałego miasta. Miasta otwartego, miasta ludzi pogodnych, z dobrą energią, uczestniczących we wszystkich wydarzeniach kulturalnych stolicy Dolnego Śląska. To wielkie wyzwanie, bo uroczystość otwarcia Igrzysk jest również powitaniem uczestników tej wielkiej imprezy
i międzynarodowej publiczności.

Logistyczne wyzwanie

Za stronę organizacyjną ceremonii otwarcia odpowiada agencja WALK Events. Jej dyrektorem zarządzającym jest Bartosz Bieszyński, który z branżą eventową związany jest od ponad 12 lat. To on prowadzi zespół przygotowujący ceremonię otwarcia The World Games. – Tak duże przedsięwzięcie, wymaga ogromnej ilości sprzętu, materiałów i ludzi. Możliwość realizacji ceremonii otwarcia jest dla nas nie tylko wyróżnieniem, ale przede wszystkim wyzwaniem i ważnym zobowiązaniem, które podejmujemy wobec tysięcy sportowców biorących w niej udział oraz widzów na całym świecie.
Od 17 lipca rozpoczynamy próby z artystami- mówi Bieszyński.

“Radzimir “Jimek” Dębski, Steve Nash&TurntableOrchestra, Dawid Kwiatkowski, Kamil Bednarek, Igor Herbut z zespołu Lemon, czy BeMy. To tylko część gwiazd muzycznych jakie będzie można zobaczyć i usłyszeć podczas tego wydarzenia

Bilety na ceremonię otwarcia dostępne są na stronie ebilet.pl. Ceny zaczynają się od już od 10 złotych za bilet normalny. Na stronie ebilet.pl kupować można także bilety na wszystkie zawody sportowe
w ramach The World Games 2017.

Ceremonia otwarcia The World Games 2017

– Ceremonia otwarcia będzie mocnym wstępem do Igrzysk, ich wizytówką. Chcemy w sposób uniwersalny zaprezentować Wrocław, Dolny Śląsk i Polskę. To będzie bardzo ważny moment dla całej imprezy, bo już wiemy, że transmisja trafi do wielu krajów na całym świecie, od Niemiec po Chiny – podkreśla Marcin Przychodny, prezes Wrocławskiego Komitetu Organizacyjnego The World Games 2017.

The World Games Wrocław 2017 to 10. edycja międzynarodowej imprezy sportowej World Games, skupiającej dyscypliny tzw. sportów nieolimpijskich i organizowanej co cztery lata, zawsze rok po Letnich Igrzyskach Olimpijskich. W dniach 20-30 lipca 2017 r. we Wrocławiu o medale powalczą przedstawiciele 31 sportów, w tym czterech wybranych w głosowaniu przez mieszkańców miasta: futbolu amerykańskiego, żużla, kick-boxingu oraz wioślarstwa halowego. W sumie do stolicy Dolnego Śląska przyjedzie około 3,5 tysiąca sportowców.

776 rocznica bitwy pod Legnicą

Przed 776 laty, 9 kwietnia 1241 roku, miało miejsce wydarzenie, które zaważyło na losach Polski, Śląska i Wrocławia. Mongołowie pobili pod Legnicą wojska księcia Henryka II Pobożnego.

Mongołowie byli ludem koczowniczym. W XIII wieku Czyngis-chan zjednoczył plemiona mongolskie i stworzył ogromne imperium na Dalekim Wschodzie, podbijając m.in. Chiny. Po śmierci wielkiego władcy rządy objął jego syn Ugedej – pod jego wodzą stepowi wojownicy ruszyli na zachód. Podbili Ruś, a następnie zaatakowali Węgry. Aby zapobiec przysłaniu posiłków, korpus mongolskich wojowników został wysłany na ziemie polskie.

Okres rozbicia dzielnicowego

Polska przeżywała podówczas okres rozbicia dzielnicowego. Jednak zarysowały się już pewne tendencje zjednoczeniowe. Książę Śląska Henryk Brodaty (mąż świętej Jadwigi Śląskiej) poza prowincją wrocławską opanował Kraków i kawał Wielkopolski. Kontrolował też Opole i Sandomierz. Tym samym duża część ziem piastowskich znalazła się w ręku jednego księcia. Gdy Henryk Brodaty w 1238 roku zmarł, schedę po nim objął jego syn — Henryk II Pobożny. Prawdopodobnie w Rzymie u papieża starano się o zgodę na koronację królewską. Historycy mówią nawet o „imperium Henryków Śląskich”. Czy władcy z najstarszej linii domu piastowskiego mieli szansę na odnowienie Królestwa Polskiego na prawie 100 lat przed Władysławem Łokietkiem — nigdy się już nie dowiemy. Na drodze stanęli im bowiem wojownicy z odległych stepów.

Na początku 1241 roku Mongołowie wtargnęli — poprzez ujarzmioną Ruś — na ziemie polskie i zaczęli je pustoszyć. Zacięte walki toczyły się zwłaszcza w okolicy Sandomierza. Spalony został Kraków. Mongołowie nieubłaganie posuwali się na zachód.

Głowa Henryka Pobożnego

Henryk Pobożny postanowił wyjść im naprzeciw na polach pod Legnicą. Miejsce tego starcia do dzisiaj nie jest pewne. Wiadomo jednak, że armia śląskiego księcia została pobita. Sam Henryk został wzięty do niewoli, a następnie stracony. Jego odciętą głowę Mongołowie pokazali obrońcom legnickiego grodu, by ich zastraszyć i zmusić do poddania się. Tak się jednak nie stało. Azjaci spalili Wrocław i ruszyli na południe, gdzie połączyli się z głównymi siłami. Głowę księcia zabrano ze sobą. Bezgłowe szczątki rozpoznała małżonka Henryka, czeska księżniczka Anna. Podobno u jednej ze stóp miał on 6 palców.

Wokół klęski legnickiej narosło wiele legend, a temat bitwy budzi spory wśród historyków. Wszystko z powodu… Jana Długosza, słynnego polskiego dziejopisa, który w swoich Rocznikach, czyli kronikach słynnego Królestwa Polskiego dał dokładny opis starcia. Podobno Mongołowie mieli używać czarnej magii (przez niektórych interpretowane jest to jako potwierdzenie użycia gazów bojowych), a także siać panikę wśród polskich wojsk, przez co część rzuciła się do ucieczki.

Najstarsze zdanie w języku polskim

Henryk Pobożny miał być świadomy nadchodzącej klęski i wyrzec słowa „gorze nam się stało”, co oznaczało, że wojska książęce spotkało wielkie nieszczęście. Miałoby to być najstarsze zapisane zdanie w języku polskim (a nie „daj, a pomielę, a ty odpocznij” z Księgi Henrykowskiej, wypowiedziane przez czeskiego chłopa Bochwała do swojej polskiej żony). Następnie ruszył dzielnie do bitwy i zginął męczeńsko za wiarę i ojczyznę, odkupując grzechy swego ludu.

Część historyków opis Długosza bierze za dobrą monetę, mimo że kronikarz tworzył ponad 200 lat po tych wydarzeniach. Dziejopis miał przy tym korzystać z jakiegoś zaginionego dzisiaj źródła, być może pamiętnika spisanego przez jednego z weteranów bitwy, który został potem zakonnikiem.

W tym roku mija 776 rocznica bitwy pod Legnicą, pomimo to nie wszyscy się zgadzają z powyższym. Niektórzy uczeni dyskredytują wartość przekazu Długosza, proponując, by oprzeć się na źródłach pochodzących bezpośrednio z epoki. A tych jest jak na lekarstwo i nie zawierają pięknych opisów. Wiadomo z nich tylko tyle, że walka była zacięta. W pierwszej części bitwy Polacy przeważali i Mongołowie całkiem serio rozważali odwrót. Wówczas jednak z niezrozumiałych powodów część wojsk książęcych rzuciła się do ucieczki, pozostawiając Henryka na pastwę losu. Nadmieńmy, że u boku księcia zginęło wielu wysokich dostojników z miejscowego rycerstwa śląskiego, a także kilku rycerzy ze słynnego zakonu templariuszy oraz czeski książę Bolesław Dypoldowic zwany Szepiołką z rodu Przemyślidów.

Liczby i statystyki

Podobnie dyskusyjna jest liczba uczestników legnickiego starcia. W opracowaniach historycznych urasta ona niekiedy do kilkudziesięciu tysięcy wojowników, wydaje się to jednak liczba zdecydowanie przesadzona. Obecnie szacuje się, że armia mongolska liczyła ok. 7 tys. wojowników, przeciwko którym Henryk Pobożny mógł rzucić tylko kilka tys. ludzi (szacunki wahają się od 1 do 4 tys.). Warto dodać, że Polacy nie otrzymali obiecanego wsparcia od króla czeskiego Wacława I (ojca księżnej Anny), który w momencie bitwy znajdował się jeden dzień drogi od Legnicy.

Co wydarzyło się potem? Dwa dni po bitwie pod Legnicą główne siły Mongołów zadały Węgrom klęskę na równinie Mohi. Europie zajrzało w oczy widmo podboju przez imperium stepowców. Ostatecznie jednak nie doszło do tego, gdyż w odległej Mongolii zmarł chan Ugedej. Kampania została przerwana, dowódcy powrócili do ojczyzny, by wziąć udział w walce o władzę.

776 rocznica bitwy pod Legnicą – konsekwencje tamtych wydarzeń

Śląsk został spustoszony przez koczowników, a silna za Henryków władza książęca podupadła. Schedę po heroicznie poległym władcy przejął jego najstarszy syn Bolesław, zwany potem Łysym lub Rogatką, podówczas młody jeszcze chłopak. Nie był on w stanie zapobiec rozpadowi władztwa budowanego z mozołem przez dziada i ojca. Wkrótce jego władza skurczyła się do samego księstwa śląskiego, a i to uległo podziałom dzielnicowym, ponieważ Bolesław musiał odstąpić część ziem swoim braciom. Śląskie plany zjednoczenia Polski zostały wstrzymane. Miał do nich powrócić dopiero wnuk bohatera spod Legnicy — książę Henryk IV Prawy.

Robert Sikorski/wdolnymslasku.com