Bp Siemieniewski o spoczynkach w Duchu Świętym i charyzmatach

O nauczaniu Kościoła katolickiego na temat modlitw o uzdrowienie i uwolnienie, spoczynku w Duchu Świętym i darze języków, a także o tym, czy Kościołowi katolickiemu w Polsce zagraża pentekostalizacja, rozmawiał z PAP biskup pomocniczy wrocławski Andrzej Siemieniewski.

PAP: W ostatnich latach w wielu polskich parafiach organizowane są modlitwy charyzmatyczne, tzw. modlitwy o uzdrowienie i uwolnienie. Czy katolicy mogą uczestniczyć w tego typu modlitwach?

Bp Andrzej Siemieniewski: Jeśli spojrzymy na historię Kościoła, modlitwa o uzdrowienie i uwolnienie była w nim praktykowana od zawsze, nie jest to w Kościele żadna nowość. Pan Jezus uzdrawiał i uwalniał od złych duchów w Ewangeliach, wierni pielgrzymowali w intencji uzdrowienia do sanktuariów, opisy modlitw o uzdrowienie mamy też np. u św. Augustyna.

Jednak modlitwy charyzmatyczne mają często specyficzny przebieg. W ich trakcie uczestnicy modlą się w językach, doświadczają tzw. spoczynków w Duchu Świętym, czyli spontanicznego upadku na podłogę osoby modlącej się, co następuje przeważnie w wyniku praktyki nałożenia rąk przez księdza. Jak należy na to patrzeć? Czy są to opisane w Dziejach Apostolskich charyzmaty, czy może jakieś nowe, tajemnicze praktyki, które przeniknęły do Kościoła katolickiego z Kościołów protestanckich?

– Jeżeli mamy rozeznawać autentyczność charyzmatów, to koniecznie musimy sięgnąć do Pisma Świętego. Cudowne uzdrowienia, podobnie jak dar języków, są wprost wymieniane w Nowym Testamencie jako charyzmaty. Inaczej jest ze wspomnianymi spoczynkami w Duchu Świętym, które wymagałyby głębszego rozeznania, ponieważ Nowy Testament o nich nie wspomina. Spoczynki są więc rzeczywiście czymś nowym.

Czy Kościół wypowiedział się na ten temat w jakimś oficjalnym dokumencie?

– Tak. W latach 70. powstał sześciotomowy zbiór dokumentów zwanych “Dokumentami z Malines”, napisany przez teologów pod przewodnictwem belgijskiego kardynała Leona Suenensa, mianowanego opiekunem Odnowy w Duchu Świętym przez papieża Pawła VI. Jeden z nich traktuje konkretnie o spoczynku w Duchu Świętym. Dokument zaleca ostrożność w posługiwaniu się tą nazwą i ostrożność w rozeznawaniu. Myślę, że byłoby dobrze, gdyby członkowie wspólnot Odnowy w Duchu Świętym, a zwłaszcza odpowiedzialni za nią kapłani, częściej wracali do tych dokumentów, bo mam wrażenie, że zostały one zapomniane.

Jak w praktyce ma wyglądać to rozeznawanie? I kto ma rozeznawać – biskupi i księża czy wierni świeccy, którzy spotykają się z taką czy inną praktyką np. w swojej parafii?

– Takie rozeznanie zdecydowanie należy do kapłana. Biskup jest odpowiedzialny za to, co dzieje się na terenie jego diecezji, a proboszcz za to, co dzieje się w jego parafii. Jedną z jego funkcji jest sprawdzenie, komu pozwala głosić rekolekcje czy prowadzić modlitwę w swoim kościele i czy to, co ta osoba mówi, jest zgodne z nauką Kościoła.

Co może sprawić, że proboszczowi zapali się czerwone światło, jeśli chodzi o jakąś wspólnotę charyzmatyczną?

– Zasada ewangeliczna jest jasna: patrzymy, czy ruch, czy wspólnota wydają dobre owoce. I w moim przekonaniu, najczęściej spotykamy się z dobrymi owocami ruchów charyzmatycznych – odradza się żywa wiara, rodzą się nowe powołania, ludzie się nawracają. Zdecydowanie częściej, jeśli już idziemy tym tropem, we wspólnotach charyzmatycznych spotykamy zielone światełka. Są oczywiście też światełka żółte, kiedy pojawiają się jakieś rzeczy odwodzące od istoty Ewangelii i przeakcentowujące marginalne czy sensacyjne zjawiska. I oczywiście światła czerwone, kiedy mamy do czynienia z zaprzeczeniem tradycji i dokumentów Kościoła czy Pisma Świętego.

Krytycy duchowości charyzmatycznej twierdzą, że uczestnicy wspólnot charyzmatycznych często przedkładają np. modlitwę o uzdrowienie nad sakramenty takie jak msza św. czy spowiedź. Czy widzi ksiądz biskup takie niebezpieczeństwo?

– Na przełomie lipca i sierpnia uczestniczyłem w spotkaniu Charyzmatycznych Wspólnot Przymierza w Stanach Zjednoczonych. Tam było kilkaset osób, najbardziej charyzmatycznych, jakie można sobie wyobrazić. I w centrum każdego dnia tego spotkania znajdowała się msza św., spowiedź i adoracja Najświętszego Sakramentu. Tak że myślę, iż w wielu wspólnotach sakramenty i charyzmaty współistnieją harmonijnie. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że takie niebezpieczeństwo istnieje i zdarza się, że ktoś pod wpływem niewłaściwej formacji odrzuca to, co tradycyjne i co należy do istoty Kościoła. Myślę, że w dyskusji o charyzmatach należy sobie przypomnieć regułę św. Pawła, który mówił: “Ducha nie gaście, proroctwa nie lekceważcie, wszystko badajcie, a co szlachetne – zachowujcie”.

W wielu miastach w Polsce odbywają się rekolekcje głoszone przez charyzmatycznych księży, często spoza Europy, np. przez o. Johna Bashoborę z Ugandy, o. Jamesa Manjackala z Indii, czy ojców Antonello Cadeddu i Enrique Porcu z Brazylii. Co ksiądz biskup sądzi o udziale w tego typu rekolekcjach?

Bp Andrzej Siemieniewski: Akurat ze wszystkimi czterema rekolekcjonistami rozmawiałem w tym roku, znam ich osobiście i absolutnie nie mam tym księżom nic do zarzucenia. Sam fakt, że mamy głosicieli rekolekcji pochodzących z innego kontynentu powinien nas cieszyć, ponieważ daje nam odczuć powszechność naszego Kościoła. A to, że wierni chętnie przychodzą na spotkania z księżmi innego koloru skóry, świadczy o ich otwartości i pokazuje prawdziwie katolickiego ducha. W Kościele katolickim nie ma znaczenia, czy ktoś pochodzi z Europy czy z Azji.

Jeśli chodzi o udział w rekolekcjach głoszonych przez kaznodzieję, który budzi jakieś kontrowersje wśród części katolików, to zawsze zalecam ostrożność i rozeznanie, czy w głoszonych przez niego treściach nie ma czegoś niezgodnego z nauką Kościoła. I to – jeszcze raz podkreślam – należy do proboszcza, który takiego księdza do swojej parafii zaprasza.

Ostatnio dużo mówi się o tzw. pentekostalizacji Kościoła katolickiego. Co to słowo oznacza?

– To słowo zrobiło ostatnio zawrotną karierę. Sama nazwa pochodzi od greckiego słowa “pentekoste” i oznacza Pięćdziesiątnicę, czyli dzień Zesłania Ducha Świętego. Pentekostalizacja jest to więc nurt wspólnot i ruchów, odkrywających aktualność Dziejów Apostolskich i Zesłania Ducha Świętego. Do tego nurtu należy cały ruch odnowy charyzmatycznej. W tym kontekście pentekostalizacja to nic groźnego, bo przecież wszystkie części Pisma Świętego są wciąż aktualne. Jednak – podobnie jak w poprzednich przypadkach – można przesadzić. Można tak się zafascynować Dziejami Apostolskimi, aż się zapomni, że przed Dziejami Apostolskimi są Ewangelie, które opisują cierpienie Pana Jezusa i drogę krzyżową, że są też Listy św. Pawła z naukami doktrynalnymi itp. Jest też możliwe, że ktoś pod wpływem fascynacji jakimś ruchem zaczyna praktykować jakieś dziwactwa i nazywa działaniem Ducha Świętego coś, co nim na pewno nie jest.

O jakich dziwactwach ksiądz biskup mówi?

Zdarzały się na spotkaniach niektórych wspólnot sceny zbiorowej euforii, histerycznego śmiechu, krzyków czy nawet tarzania się po ziemi. Takich scen nie znajdziemy w Piśmie Świętym czy w historii chrześcijaństwa w ogóle. To coś nowego, dziwnego i niepokojącego. Zdecydowanie przestrzegam przed udziałem w spotkaniach, na których zachęca się do takiego zachowania.

Rozmawiała Iwona Żurek, PAP

źródło: gosc.pl

Rycerze Kolumba zapraszają na dzień męża i żony – 13 lipca

W dzisiejszych czasach gdy tak wiele rozwodów, święto takie jest bardzo potrzebne i dlatego pomysł na Dzień Męża i Żony, święto z którym utożsamiać się będą małżonkowie, którzy złożyli sobie wzajemną przysięgę przed Bogiem i pragną w niej wytrwać do końca życia.

Prawdziwy związek kobiety i mężczyzny musi być przypieczętowany Sakramentem Małżeństwa, który małżonkom daje siłę i jest początkiem nowej rodziny, w której wychowują się dzieci. Jest to najmniejsza komórka społeczna, która musi być szczególnie chroniona. Aby rodzina była silna, małżonkowie muszą wciąż dbać i pielęgnować swoja miłość, a także zachowywać wzajemną wierność.

Oczywiście nadal trzeba pamiętać, że najważniejszym świętem małżonków jest każda rocznica ich ślubu, którą świętować powinni szczególnie uroczyście.

Dlaczego obchodzimy Dzień Męża i Żony?

Dzień Męża i Żony obchodzony jest 13 lipca każdego roku, dlatego, że w tym dniu małżeństwo zawarli rodzice Świętej Tereski od Dzieciątka Jezus, również Święci: Zelia i Ludwik Martin.

ZOBACZ WIĘCEJ W: DUCHOWOŚĆ I WSPÓLNOTA

Chcemy zachęcić małżonków do wspólnego wypraszania łask u Boga szczególnie w tym dniu, aby owocowało to trwałością i świętością małżonków i ich rodzin. Może przy wspólnej modlitwie wieczornej polecają siebie przez wstawiennictwo świętych: Zeli i Ludwika Martin, bo skoro im udało się wychować pięć córek z których każdą Bóg wezwał do swojej służby, a między nimi Św Tereskę, oraz oni sami doszli do świętości, to na pewno takie małżeństwo wie jak poradzić sobie z obecnymi problemami i dojść na końcu życia do Boga.

Podejmij konkretne działania

Można również pomyśleć w tym dniu o odnowieniu przyrzeczeń małżeńskich.

Proponujemy, aby w tym wyjątkowym dniu, małżonkowie odnosili się do siebie szczególnie ciepło i przeżyli tej dzień najlepiej jak potrafią. A wtedy może łatwiej będzie przeżywać kolejne dni w radości i miłości małżonków.

Niech małżonkowie wybiorą się w tym dniu na spacer, do kina, czy na wspólną kolację. Możliwości jest dużo, ale wybór zostawiamy samym małżonkom.

Pamiętajmy, że jako małżonkowie jesteśmy za siebie odpowiedzialni. W tym dniu niech każdy z małżonków przyjdzie do Jezusa i podziękuje za swoją Żonę, za swojego Męża. Niech każdy z nas przyjdzie poprosi Jezusa, by wyprostował może pokręcone drogi Twojego życia małżeńskiego.

Rycerze Kolumba